wtorek, 24 maja 2016

Park Narodowy Jezior Plitwickich

Cześć :)

Tak, wiem. Nie odzywałam się długo. Jednak kiedy nie dzieje się nic nadzwyczajnego myślę, że nie ma sensu pisania czegoś na siłę.
Dobra, może nawet nie nadzwyczajnego. Tylko wiecie, chodzi mi o to, że nie chcę pisać o tym, o czym już pisałam.

Pogoda ostatnio nam dopisuje, a nawet bardzo!
W sobotę (21.05) byłyśmy na plaży. Chyba jeszcze tutaj o tym nie wspominałam, ale znalazłyśmy piaszczystą plażę! Jest ona nieco dalej, ale jak dla mnie i tak bardzo pozytywnie dlatego, że nie mam później na sobie odcisków miliona kamieni. Wbrew pozorom woda była zimna, a to dlatego pewnie, że pogoda przez ostatnie tygodnie była naprawdę nieciekawa.
Co ciekawsze i pewnie na pierwsze wrażenie dla was dziwne, częściej wybieram prysznic który znajduje się na plaży ze 'słodką' wodą aniżeli morze... a dlaczego?
Dlatego, że mam uczulenie. Nie wiem na co dokładnie czy na sól, czy na wodę. Po jakiś 10 min od wyjścia z wody zaczynają pojawiać mi się na ciele wielkie czerwone plamy, w środku biała krostka i swędzi to tak, że nie da się wytrzymać...Generalnie nie byłam tym zaskoczona aż tak bardzo dlatego, że jak  byłam 5 lat temu we Włoszech, to było to samo...
Wracając do plaży Baćvice, śmieszne jest to, że naprawdę trzeba iść daleko, żeby nie mieć dna. Z tego dnia nie mam żadnych zdjęć a to dlatego, że zrobiłam sobie nazwijmy to 'day off' bez telefonu!

W niedzielę (22.05) dzień zaczęłam bardzo wcześnie ! Bo już o 6:00. A to wszystko dlatego, że był to dzień wycieczki do Parku Narodowego Jezior Plitwicich. Przyjeżdżając tutaj,od początku wiedziałam, że na tą wycieczkę wybiorę się na 100%, po prostu to było na mojej nienamacalnej 'list to do'. Jeżeli miałabym tą całą wycieczkę opisać jednym słowem, byłoby to słowo NIESAMOWITE. Jednak mam tą możliwość napisania więcej, tak też dlatego to zrobię:P
Zbiórka po akademikiem 'Spinut' była o 7:50. Oczywiście umownie, bo finalnie i tak wyjechaliśmy chyba o 8:30. Ze Splitu do PN Jezior Plitwickich jest około 250 km. Oprócz nas, erasmusów ze Splitu dołączali się do nas ludzie z Zadaru. Cała podróż trwała 5 godzin. (250km w 5 h, pytam się jak...?)
Tego czego najbardziej nie lubię w tak dużych wycieczkach zorganizowanych to wieczne czekanie... a bo ten jest w WC, ten w sklepie a ten jeszcze inny to w ogóle nie wiadomo gdzie jest. Naprawdę, na to najwięcej czasu się traci... szczególnie, że tutaj serio nikt się tym nie przejmuje, że się spóźni, że ktoś musi na kogoś czekać. Wszystko fajnie, jeżeli nie jest się tą osobą czekającą...
Kolejna kwestia, nie jestem rasistką, naprawdę. Jeżeli jednak 60% turystów w jednym miejscu to Azjaci chowający się przed słońcem z parasolkami w wielkim tłumie, to naprawdę ciężko jest nic nie powiedzieć... po pierwsze nie patrzą dookoła, czy może przypadkiem zaraz drut z parasolki nie będzie w czyimś oku, no serio... widzą tylko to co chcą widzieć i co jest w zasięgu ich parasolki...
Nie przedłużając. Park był przepiękny, widoki były niesamowite, jeziora miały tak czystą wodę, że aż się prosiło, żeby wpaść :)
Całe 'obejście' PN było naprawdę fajnie zorganizowane. Droga była bardzo urozmaicona, nie tylko pod względem nawierzchni po której się szło, bo na przykład raz w górach po ziemi, jak pomostami, czasami po drabinkach na pomostach, bo pomosty były zalane to też fajne było to, że przez pierwszy etap zwiedzania szło się piechotą. Następnie płynęło się... nie wiem jak to nazwać... dużą łódką ? Następnie ponownie się szło a na końcu jechało autobusem, też był fajny :D nie taki zwyły tylko taki jakby bardziej pociąg no ale poruszał się po drodze - dowoził on do punktu wyjścia.   Nie będę w sumie tutaj więcej na ten temat pisać, po prostu wstawię zdjęcia :)


















































Zdjęcia są ładne, ale uwierzcie mi na słowo, że nie oddają realnego uroku... to trzeba samemu zobaczyć! Także jeżeli wybierasz się do Chorwacji, to koniecznie odwiedź PN Jezior Plitwickich !
Bardzo mi zależało, żeby zobaczyć to miejsce... nie tylko ze względu pięknych widoków, ale także dlatego, że studiuję Turystykę i Rekreację, dlatego czułam się jakoś wewnętrznie zobowiązana to zwiedzenia tego miejsca.
Cała wyprawa po parku z licznymi przerwami trwała około 5-6 godzin. Wszyscy byli naprawdę bardzo zmęczeni, tak naprawdę ja nie... nie wiem ile km zrobiliśmy ale ja naprawdę nie czułam żadnego zmęczenia, pomimo 4,5 h snu w nocy... To chyba dlatego, ze generalnie patrząc na 'rówieśników' prowadzę naprawdę aktywny tryb życia... swoją drogą to przeraża mnie to, jak wygląda to u innych, ale w tym temacie to tyle, bo mnie mnie to oceniać.

Zostało mi tu jeszcze niecałe 6 tygodni, ten czas będzie zapewne czasem nauki, ponieważ powoli zbliżają się ostatni zaliczenia, ale chciałabym jeszcze przez ten czas nakręcić jeden filmik (zrobię to na pewno) i pozwiedzać jeszcze najwięcej ile się da!
Mam już coś w zamyśle, ale nic nie piszę, coby nie zapeszać :)
Myślę, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się kolejna notka o sprawach bieżących:)

Do następnego!

Katie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz