czwartek, 12 maja 2016

Dezorganizacja doskonała...

Heeeeeeejo :)


Dzisiaj postanowiłam napisać posta do którego zbierałam się bardzo długo.
Dlaczego?
Dlatego, że wydźwięk posta będzie generalnie negatywny. Tak, tak nie zawsze jest tak kolorowo jakby to wszystkim się wydawało :)

Głównie chodzi o nazwijmy to problem z naszą uczelnią a jeszcze dokładnie z organizacją na niej.
Tak długo zbierałam się do napisania tego postu, dlaczego więc w końcu zdecydowałam się napisać ?
Dlatego, że po prostu dzisiaj ta dezorganizacja osiągnęła apogeum !!

Od samego początku jak tu przyjechałyśmy były problemy. Dziwne było to dla nas, że plan zajęć dostajemy tylko na dany miesiąc... przyzwyczaiłyśmy się, jednak od tego miesiąca nastała kolejna zmiana - teraz plan na poniedziałek dostajemy w piątek a na resztę tygodnia w poniedziałek...
Nie dość, że nie możemy zaplanować jakichś wyjść (kolokwialnie mówiąc : PÓŁ BIEDY) to jeszcze do tego nie możemy umówić się z wykładowcami na egzaminy bo po prostu nie wiemy kiedy przypadną kolejne zajęcia.

Tak naprawdę do sedna przechodzę dopiero teraz.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że bardzo ale to bardzo często zdarza się tak, że przychodzimy na uczelnię, czekamy na danego profesora/asystenta powiedzmy 15 min po czym idziemy do serwisu studenckiego żeby czegokolwiek się dowiedzieć i dowiadujemy się, że albo zajęć nie ma, albo są ale Pani zdziwiona co my teraz tu robimy jak te zajęcia zaczynają się za 2 godziny, gdzie wg planu przyszłyśmy o dobrej godzinie. Jeżeli jesteśmy już na uczelni po jakichś zajęciach to jeszcze nie jest najgorzej, bo po prostu wracamy. Wiecie co jest najgorsze? Jak na przykład idziemy specjalnie na jedne zajęcia (gdzie nasza droga w jedną stronę z akademika na uczelnię to jakieś 2.5 km) i na miejscu okazuje się, że zajęć nie ma.
Nie pisałabym tu o tym, jakbym nie miała wystarczających powodów. Coby  mniej więcej zobrazować Wam częstotliwość, myślę że jak powiem średnio 2 razy w tygodniu zdarza się taka sytuacja to nie będzie przesadzone...

Dnia pewnego Martina napisała meila z prośbą o spotkanie.
Wcześniej tak o po prostu w ludzkiej rozmowie z Ivaną (Marketing) powiedziałyśmy, że co chwile jakieś nieporozumienia itp. Wyglądało na to, że Ivana powiedziała o tym Martinie i właśnie dlatego chciała się z nami spotkać, trochę głupio wyszło, no ale...
Spotkanie  się dobyło wszystko zostało uzgodnione, miało ulec poprawie. Od tego czasu minął jakoś miesiąc, poprawy nie ma...

Podam tylko jeden przykład, dlatego, że już w sumie nawet szkoda mi nerwów na przywoływanie w myślach tego.
Dzisiaj miałyśmy z Asią egzamin z selektywnych form turystyki. W planie miałyśmy te zajęcia na 12:30. Jako, że mam kontakt z asystentką na whats app (relacje bardzo luźne) tak właśnie jakoś o godzinie 11:45 napisałam wiadomość, cy na pewno egzamin jest na 12:30 i Ona odpowiedziała mi na to ' not, now '. Także w momencie kiedy napisałam z zapytaniem, egzamin był w trakcie. Jednak kochana Marijana zadzwoniła do profesora, wyjaśniła sytuacje i powiedziała, że po prostu mamy przyjść na 12:30 i nie mamy się czym martwić, bo po prostu to nie nasza wina, tylko KOLEJNY błąd.

Zostało nam jeszcze tutaj 7 tygodni, mam nadzieję, że to jeszcze ulegnie zmianie, bo naprawdę nie jest to czego się spodziewałyśmy. Nie chcę żeby wyszło, że narzekam. Piszę to wszystko po prostu żebyście widzieli, że nie jest tak idealnie jak większość osób myśli. Piszę to też dla osób, które w przyszłości wrócą do tego bloga, jak będą miały wyjeżdżać, żeby wiedziały na co się przygotować.

Tak poza uczelnią, jeszcze jeden minus, ale już ostatni - a mianowicie ; pogoda. Mówili w maju będziecie codziennie na plaży, mówili.. tak, szkoda tylko, że słońce jest gdzieś daleko za chmurami :D
Jednak nie chcę, żeby ktokolwiek pomyślał po tym poście, że jest mi tutaj źle czy coś w tym rodzaju ! Wręcz przeciwnie, świetnie i nadal nie było momentu żebym żałowała, że tutaj przyjechałam.
Ostatnio też nie za wiele pojawia się tu zdjęć, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że ostatnie 2 tygodonie siedziałyśmy w akademiku - miałyśmy egzaminy i musiałyśmy się uczyć.

Zakończając miłym akcentem dodam, że w weekend za tydzień wybieram się nad Plitwckie Jeziora! Pogoda ma być piękna, dlatego już naprawdę nie mogę się doczekać :D Poniżej jakieś przypadkowe zdjęcia z ostatnich 2 tyg :)






Do następnego!

Katie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz