Tak jak wspominałam w ostatnim poście, dzisiaj cały post przeznaczę na naszą ostatnią wyprawę. Miejscem docelowym było małe miasteczko Omiš. Nie przekładajmy pochopnie ilości na jakość. Miasteczko jest malusieńkie, bo zamieszkuje je niecałe 6.500 osób, jednak walory turystyczne da się zauważyć tuż po opuszczeniu autobusu. Droga jaką trzeba pokonać ze Splitu to 21 km (45 min autobusem).
Na początku plan był taki, że jedziemy dużą grupą. Ja, Asia, Simon, Sophia, Karin i Nikola.
Simon nie pojechał - źle się czuł.
Sophia nie pojechała - miała dużo nauki.
Nikola nie pojechała - miała zajęcia w sobotę.
Także skończyło się na tym, że na wycieczkę pojechałam wraz z Karin i Asią.
Tego dnia trafiłyśmy na naprawdę dobrą pogodę, pomimo tego, że było pochmurno.
Na początku udałyśmy się w stronę starego miasta, coby trochę pozwiedzać.
Jako takich zdjęć miasteczka nie robiłam dlatego, że wygląda ono po prostu dosłownie tak samo, jak w stare miasto w Splicie czy w większości innych dalmacyjnych miasteczkach. Ten sam typ architektury, ten sam materiał czy kolor budynków. Na zdjęciach zobaczyć możecie / będziecie mogli miejsca, które mi najbardziej się spodobały.
Po dość krótkim zwiedzaniu miasta, chciałyśmy pochodzić po górach, to było w zasadzie naszym głównym celem - wejście na jakiś malutki szczyt. Jako że w Omiš byłyśmy pierwszy raz, nie za bardzo wiedziałyśmy gdzie iść, dlatego postanowiłam kogoś zapytać. W jednym z lokali miła kobieta poleciła nam na pierwszy raz wejście na szczyt góry u którego znajdowała się Fortica niegdyś Twierdza Starigrad.
Droga zaczęła się dość zwyczajnie, schodami. jednak w pewnym momencie schody się kończyły i zaczęło się prawdziwe chodzenie po górach, niemalże climbing. na całej trasie było pełno kamieni, od takich milimetrowych po głazy wielkości hmmm... po protu wielkie, po których czasem nawet niemalże musiałyśmy się wspinać. Wchodzenie na górę było bardzo męczące, dlatego też co jakiś dystans robiłyśmy małe przerwy.
Po dość krótkim zwiedzaniu miasta, chciałyśmy pochodzić po górach, to było w zasadzie naszym głównym celem - wejście na jakiś malutki szczyt. Jako że w Omiš byłyśmy pierwszy raz, nie za bardzo wiedziałyśmy gdzie iść, dlatego postanowiłam kogoś zapytać. W jednym z lokali miła kobieta poleciła nam na pierwszy raz wejście na szczyt góry u którego znajdowała się Fortica niegdyś Twierdza Starigrad.
Droga zaczęła się dość zwyczajnie, schodami. jednak w pewnym momencie schody się kończyły i zaczęło się prawdziwe chodzenie po górach, niemalże climbing. na całej trasie było pełno kamieni, od takich milimetrowych po głazy wielkości hmmm... po protu wielkie, po których czasem nawet niemalże musiałyśmy się wspinać. Wchodzenie na górę było bardzo męczące, dlatego też co jakiś dystans robiłyśmy małe przerwy.
Jak już wcześniej wspominałam, było bardzo ciepło, jednak na nasze szczęście tego dnia słoneczko cały czas ukrywało się za chmurami. Gdyby nie to, to naprawdę byłoby ciężko. Szczerze mówiąc dla mnie nie było ciężko. Jako że do czynienia ze sportem mam od małego, nie był to dla mnie nie wiadomo jaki wysiłek. Dziewczyny jednak potrzebowały przerw.
Po około półtoragodzinnym wspinaniu się dotarłyśmy na szczyt! Na miejscu okazało się, że znajdują się tam ruiny zamku z którego rozpościerały się przepiękne widoki.
Na szczycie spędziłyśmy około godziny. Po tym chciałyśmy wejść wyżej, jednak okazało się, że szlak jest zamknięty. Nie łamiąc zasad udałyśmy się na dół. Jednak wybrałyśmy zejście z drugiej strony góry. Wtedy dopiero zaczęła się zabawa ! Znów śmiechu było co niemiara. O wiele łatwiej było wejść! Chociaż z tego zdaje sobie sprawę pewnie każdy :D. Było bardzo stromo, ślisko (jeżeli mogę tak powiedzieć). Na srodze było pełno głazów, kamieni przez co co chwilę któraś z nas ześlizgiwała się. Najśmieszniejsza była sytuacja, kiedy ja idąca pierwsza, prowadząca grupę zjechałam jakieś 2-3 metry, Asia nazwała to jak na 'snowboardzie ', zjechałam ładny kawałek,jednak nie upadłam, trzymałam się na nogach.
Dziewczyny co chwilę mówiły, że nie podoba im się ta droga, że chcą już być na dole itp. Mi jednak bardzo się podobało, nie żałuję w ogóle, że tam poszłyśmy i z pewnością bym to powtórzyła. Takie wyprawy jak te pamięta się do końca życia, bagażu doświadczeń nikt nam nie odbierze! To co przeżyliśmy to na zawsze zostanie z nami!
Schodzenie zajęło nam jakieś myślę, 2 pełne wrażeń godziny. Zeszłyśmy całe i zdrowe, nieco brudne i pokaleczone na dłoniach :D
Po tak emocjonalnej połowie dnia przyszedł czas na odpoczynek. Jako, że na 90% plaż tutaj są kamienie, postanowiłyśmy poszukać plaży na której jest piasek, żeby po prostu wygodnie się położyć i odpocząć. Znalazłyśmy!
Dziewczyny co chwilę mówiły, że nie podoba im się ta droga, że chcą już być na dole itp. Mi jednak bardzo się podobało, nie żałuję w ogóle, że tam poszłyśmy i z pewnością bym to powtórzyła. Takie wyprawy jak te pamięta się do końca życia, bagażu doświadczeń nikt nam nie odbierze! To co przeżyliśmy to na zawsze zostanie z nami!
Schodzenie zajęło nam jakieś myślę, 2 pełne wrażeń godziny. Zeszłyśmy całe i zdrowe, nieco brudne i pokaleczone na dłoniach :D
Po tak emocjonalnej połowie dnia przyszedł czas na odpoczynek. Jako, że na 90% plaż tutaj są kamienie, postanowiłyśmy poszukać plaży na której jest piasek, żeby po prostu wygodnie się położyć i odpocząć. Znalazłyśmy!
Po około godzinie odpoczynku zaczęło nam się nudzić, dlatego jeszcze na sam koniec pograłyśmy w karty. Muszę Wam przyznać, że granie w karty na plaży to bardzo miłe doświadczenie :D O wiele lepsze niż w pokoju czy w jakimś innym miejscu. Ostatnio Karin nabyła karty, więc jedną z rozrywek w czasie wolnym jest właśnie gra w karty.
Po paru partach gry w 'asshole' ruszyłyśmy w 45 min podróż powrotną do Splitu.
Po paru partach gry w 'asshole' ruszyłyśmy w 45 min podróż powrotną do Splitu.
Niedzielę (03.04) zaczęłyśmy bardzo leniwie,wstałyśmy o 10:00. Po południu korzystając ze świetnej pogody udałyśmy się na plażę, pierwszy raz w tym roku się poopalać. Bardzo chcę uniknąć szoku i poparzeń, dlatego leżałyśmy tylko 2h. Myślę, że 2 godziny codziennie czy tam co jakiś czas (w zależności od tego kiedy pójdziemy) to najlepsze wyjście aby uniknąć czerwonej skóry i bólu.
Następnie udałyśmy się na spacer wzdłuż wybrzeża i tym miłym akcentem zakończyłyśmy niedzielę jak i nasz 6 tydzień w Chorwacji :)
Do nastepnego
Następnie udałyśmy się na spacer wzdłuż wybrzeża i tym miłym akcentem zakończyłyśmy niedzielę jak i nasz 6 tydzień w Chorwacji :)
Do nastepnego
Katie:)
Wszystko spoko, ale przez tą czcionkę aż się czytać nie chce.
OdpowiedzUsuńTa czcionka nie jest odpowiednia na bloga :P
http://www.blog.nateadesign.pl/czcionka-2/dlaczego-czcionka-comic-sans-jest-obciachowa
Czcionka to w sumie Corsiva była ;)
Usuńale to Wy czytacie, nie ja :) Dlatego zmieniłam na coś standardowego, bardziej przyjaznego dla oka :)